Kibice mają czasem uczucia

Żeby napisać post, trzeba się skupić, a żeby się skupić, potrzeba spokojnego umysłu…

Czy kobieta-kibic płacze czasem poza meczami? Mhm. Czasem babie rozpada się życie osobiste i wtedy jest załamana. Czasem zostaje sama i choć wie, że widocznie tak będzie lepiej, to jednak boli i łzy same lecą. Ze smutku, strachu, żalu, że się spieprzyło.

I tak właśnie się stało. Dlatego dalej nie ma dokończonych wpisów pomeczowych. I dlatego od 2 godzin, jeśli nie dłużej, słucham stadionowych przyśpiewek i oglądam filmiki o LFC. Kiedy patrzę na taki youtubowy przekrój Liverpoolowych zwycięstw, łzy wzruszenia tworzą dupne kałuże na moich udach. Nos zatkany, jakbym przepłakała już całą noc. Kenny młodziutki, Shankly uśmiechnięty, teraz Rafa mówiący, jak wielkim spełnieniem marzeń było dla niego przejęcie LFC…

Czy trzeba czegoś więcej…?

Nie mam ochoty wychodzić z domu w pojedynkę. Nie lubię ludzi, gdy mam do nich iść samotnie. Nie czuję się bezpiecznie wśród ludzi. I mimo wszystko, chciałabym kochać jednego człowieka, a do tego jeszcze miło byłoby być kochaną. Ale przecież najważniejsze i najtrwalsze w życiu i tak mam…

I’ll never walk alone ❤

 

Czasem ktoś pytał „ty tak serio?” i wychodziłam na nieczułą wariatkę. Tak, ja tak serio. Największa miłość mojego życia też kiedyś odeszła. Po niemal 7 latach, niecałe 4 miesiące przed ślubem. I co…? Dowiedziałam się 8 kwietnia popołudniu. Wpadłam w histerię, płakałam chyba 5 minut. Potem musiałam wziąć się do pracy. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale żeby efektywnie pracować, musiałam mieć czysty umysł, więc zablokowałam jakimś cudem te myśli i pracowałam. To był rok 2016. Mecz w tygodniu. Później 15 kwietnia i rocznica Hillsborough. Dopiero 16 kwietnia miałam czas, żeby kupić wino i porządnie ryczeć, dopuszczając do siebie myśli, że miłość mojego życia odeszła i to na krótko przed ślubem. Do dziś się z tym nie pokłóciłam. Tym bardziej że pretekst był dość słaby. Ale mimo wszystko, ja dalej wiem, że INWA…

 

To okrutne i bolesne, ale ludzie odchodzą. Zostawiają nas, inni umierają… A Liverpool FC, ze swoim całym dziedzictwem, pozostaje niezniszczalny…

Reklamy

Autor: LiverpoolManiac

"Some people say football is a matter of life and death. I am very disappointed with that attitude. Football is much, much more important than that." / Bill Shankly

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s